Nissan 350Z Z33 — wolnossący V6 i sprawdzona skrzynia
350Z wszedł na rynek w 2003 roku i szybko trafił na tory driftowe. VQ35DE daje 287 KM, nowsza wersja VQ35HR — 306 KM. Wolnossący V6, więc moc jest liniowa i przewidywalna, bez niespodzianek z boostem. Rozkład masy 53/47, solidna skrzynia CD009 i tylny napęd — nie trzeba dużo, żeby zacząć jeździć bokiem. Chris Forsberg wygrywał na Z33 w Formula Drift i udowodnił, że platforma trzyma się na najwyższym poziomie.
Silnik, który nie zaskakuje
VQ35 to motor, który po prostu chodzi. Nie ma tu turbo do naprawy, nie ma wastegate'a do ustawiania — odpalasz i jedziesz. Do nauki driftu to ideał, bo moc przychodzi równo i da się ją wyczuć. Z wydechem, dolotem i mapą ECU robi powyżej 350 KM. A CD009 to jedna z mocniejszych skrzyń w tej klasie — znosi nadużycia i nie wymaga wymiany co sezon.
Formula Drift i co to mówi o platformie
Chris Forsberg wygrywał mistrzostwa na Z33 — i nie dlatego, że nie było go stać na nic innego. Długi rozstaw osi i rozkład 53/47 dają stabilne, kontrolowane ślizgi, które nie wymagają nadludzkich refleksów. Gwint, skręt, spawany dyfer — i Z33 jest gotowy na lokalne zawody bez pięciocyfrowego budżetu na build. Auto przechodzi przekładki płynnie, trzyma kąt bez ciągłych korekt i hamuje prosto. Wybacza błędy — i to w dobrym sensie.
Części, cena i brak rdzy
Czyste Z33 wciąż da się kupić w rozsądnych pieniądzach. W odróżnieniu od starych S-chassis, 350Z nie rdzewieje — to auta z lat 2000, z lepszą blachą i lepszym lakierem. Części OEM Nissan są dostępne, a aftermarket (Apex, ISR, Stance) wypełnił każdą lukę od wahaczy po kompletne turbo kity. Nie trzeba polować na NOS-owe części po forach o drugiej w nocy. Z33 to driftówka, którą budujesz z katalogu, jedziesz na event, jedziesz cały dzień i wracasz do domu na własnych kołach. Dla kogoś, kto chce wejść w drift na nowoczesnym aucie bez wkładania tysięcy złotych w samą mechanikę — Z33 to mocna propozycja.