Nissan 370Z Z34 — nowsza Z-tka z mocą na zapas
370Z produkowany od 2009 do 2020 roku to rozwinięcie formuły 350Z, ale z poważnymi zmianami. VQ37VHR 3.7 litra daje 332 KM z fabryki, buda jest o 40% sztywniejsza od Z33, a rozstaw osi skrócony do 2550 mm. Efekt? Auto rotuje szybciej, reaguje ostrzej na ruchy kierownicą i daje lepszy feedback niż poprzednik. Do tego 6-biegowa manualna skrzynia i fabryczny LSD — z pudełka jest już blisko gotowego setupu do driftu.
VQ37 — wolnossący, ale z zapasem
Silnik VQ37VHR ciągnie mocno w średnim zakresie i lubi się kręcić. Na podstawowych modach — wydech, dolot, mapa — robi powyżej 400 KM bez doładowania. A jak ktoś chce więcej, to supercharger albo turbo kit wyciągają ponad 500 KM, i motor to znosi bez problemów. Wolnossący V6 ma tę zaletę, że moc przychodzi przewidywalnie — nie ma momentu, w którym nagle kopnie boost i trzeba łapać kąt.
Jak się buduje Z34 do driftu
Sztywniejsza buda to mniej pracy przy wzmocnieniach, ale skręt trzeba ogarnąć — fabryczny kąt nie wystarcza. Wisefab i SPL robią skręty pod Z34, które dają pełen kąt potrzebny do poważnej jazdy. Gwint, regulowane wahacze, hydro — i auto jest gotowe na zawody. Buda jest o 40% sztywniejsza od Z33, więc zawieszenie robi to co powinno zamiast walczyć z flexem nadwozia. Krótszy rozstaw osi (2550 mm) sprawia, że auto rotuje szybciej na wejściu.
Nowoczesna platforma, mniej problemów
Z34 pojawia się coraz częściej na eventach grassroots i w Formula Drift. Nie jest tak popularna jak S-chassis, ale ma coś, czego starszym platformom brakuje. Produkowana do 2020 roku, więc egzemplarze nie mają za sobą dekad rdzy i trzech właścicieli z lutownicą. Części OEM są dostępne, aftermarket rośnie, a skrzynia przeżyje kolejny sezon bez stresu. Wnętrze jest wygodne na tyle, że da się tym jeździć na co dzień, a bezpieczeństwo stoi na innym poziomie niż w autach z lat 90. Dla kogoś, kto chce Z-tkę do driftu i woli zaczynać od solidnej, sztywnej bazy niż od projektu restauracyjnego — Z34 trudno podważyć.