Nissan Skyline R33 — środkowe dziecko, które się opłaca
R33 to Skyline, o którym ludzie mówią najmniej. Produkowany od 1993 do 1998, zawsze stał w cieniu — R32 miał przydomek Godzilla, R34 miał Fast & Furious. A R33 po prostu był. I właśnie dlatego jest ciekawy do driftu. Te same silniki RB, sztywniejsze podwozie niż R32, dłuższy rozstaw osi — i ceny niższe niż za rodzeństwo. GTS-t wychodził z fabryki z RB25DET i tylnym napędem, więc nie trzeba konwertować z AWD żeby jechać bokiem. GT-R dostawał RB26DETT twin-turbo i napęd na cztery, jak w R32. Większa buda oznacza trochę więcej wagi, ale też lepszą stabilność w przekładkach. No i co tu dużo mówić — mniej hype'u to mniej przepłacania.
Silniki i co z nich wyciągniesz
GTS-t z RB25DET to najpopularniejsza baza do driftu w R33. Tylnonapędowy z fabryki, single turbo, rzędowa szóstka 2.5 litra. Na stocku daje około 250 KM, ale buildy na 400+ KM to standard — większe turbo, układ paliwowy, mapa i jedzie. Silnik jest na tyle mocny, że nie musisz wzmacniać dołu żeby ciągnąć te moce na co dzień. A RB25 ma moment niżej niż RB26, co w drifcie się przydaje — moc w środku zakrętu, nie dopiero na górze obrotów. GT-R z RB26DETT to inna liga. Twin-turbo, buildy na 600+ KM bez większych problemów, a żeliwny blok wytrzymuje znacznie więcej. Konwersja na RWD jest taka sama jak w R32 — przedni wał wyciągnięty, dyfer spawany albo 2-way, i gotowe. Aftermarket do obu silników jest ogromny. Turbo zestawy bolt-on, standalone ECU, kolektory, intercoolery — wszystko dostępne, bo seria RB to jedna z najlepiej obsługiwanych rodzin silników w drifcie.
Podwozie, które zaskakuje
R33 jest sztywniejszy od R32 — i to widać na torze. Mniej ugięć w budzie, lepszy feedback przez kierownicę, bardziej przewidywalne zachowanie kiedy wchodzisz w szybką przekładkę. Dłuższy rozstaw osi sprawia, że auto jest stabilniejsze przy dużym kącie — nie próbuje się wyspinować za każdym razem kiedy przesadzisz z gazem. Fabryczny multi-link z tyłu reaguje bardzo dobrze na gwint i regulowane wahacze. Gwint Cusco, drążki napinające Tomei, skręty Tein — to klasyczny zestaw do R33 i działa. Większe nadwozie początkowo nie podobało się ludziom, ale drifterzy szybko ogarnęli, że ta dodatkowa stabilność to zaleta, nie problem.
Dlaczego warto spojrzeć na R33
Daigo Saito i Mad Mike Whiddett startowali na R33 w Formula Drift i D1GP — więc platforma się sprawdza na najwyższym poziomie. Ale prawdziwa siła R33 jest gdzie indziej. Ceny. Czyste R32 GT-R i R34 GT-R kosztują poważne pieniądze. R33 kosztuje mniej — czasem znacznie mniej — a ma te same silniki, podobne podwozie i ten sam aftermarket. GTS-t jest szczególnie rozsądny — tylnonapędowy, z solidnym RB25DET, i nie wymaga konwersji z AWD. Dla kogoś, kto chce Skyline'a do driftu bez sześciocyfrowego budżetu, R33 to odpowiedź. Środkowe dziecko w końcu dostaje uznanie, na które czekało.